Kobylin: Ks. Stanisław Orzechowski był kapłanem z krwi i kości. Jego znakiem był autentyzm. Tym zdobywał sobie uznanie młodzieży

Paweł Krawulski
Paweł Krawulski
Udostępnij:
Wielkim echem odbiło się w Kobylinie spotkanie poświęcone zmarłemu w tym roku ks. Stanisławowi Orzechowskiemu. Ten pochodzący z Kobylina kapłan zapisał się złotymi zgłoskami w najnowszej historii Wrocławia.

O legendarnym duszpasterzu, jak określali go organizatorzy spotkania wrocławski Oddział Instytutu Pamięci Narodowej oraz Stowarzyszenie przyjaciół Duszpasterstwa Akademickiego ,,Wawrzyny” we Wrocławiu, można rozprawiać godzinami.

Dlatego z myślą o mieszkańcach rodzinnego miasta duchownego, zorganizowano spotkanie poświęcone jego pamięci. Przybrało ono formę panelu dyskusyjnego. Zanim doszło do wspominania postaci ks. Orzechowskiego, modlono się o spokój Jego duszy w kościele pw. Matki Bożej przy Żłobku. Potem już w położonej nieopodal sali, rozpoczął się wieczór wspomnień.

Za stołem zasiedli,
  • -Łukasz Sołtysik - IPN - oddział we Wrocławiu
  • -Wiesław ,,Kuzyn" Wowk - z Duszpasterstwa Akademickiego "Wawrzyny" we Wrocławiu
  • -Józef Orzechowski - brat zmarłego kapłana, mieszkaniec Kobylina


by odpowiadać na pytania prowadzącej dyskusję dr Iwony Demczyszak

I tak liczna jeśli chodzi o takie spotkania widownia, w telegraficznym skocie zapoznała się z życiorysem i działalnością zmarłego kapłana. Poznaliśmy zatem atmosferę domu rodzinnego, w którym ważną rolę odgrywała miłość do Boga i ojczyzny. Poznaliśmy też losy młodzieńca, który uczęszczał do technikum budowlanego w odbudowującym się po zawierusze II wojny światowej Wrocławiu, czy jego początki w seminarium we Wrocławiu. Zaczął do niego uczęszczać, gdy nie został przyjęty do Poznania.

Jak zaznaczał brat zmarłego ,,stachulek”, gdyż tak pieszczotliwie go nazywał, był człowiekiem niezwykle pracowitym i oddanym rodzinie. –

Do tego podobnie jak Karola Wojtyłę, ciągnęło go do książek. Wykorzystywał na poznawanie świata każdą wolną chwilę. Był pod tym względem moim przeciwieństwem

opowiadał Józef. Dużo czasu poświecono jego działalności akademickiej w duszpasterstwie Wawrzyny. O tym fragmencie egzystencji opowiadał jeden z jego uczestników. Wiesław Wowk, ksywa kuzyn zaczął współpracować z ks. Orzechowskim na początku lat 90-dziesiątych. –

Ks. poznałem jednak już w 1983r. na pielgrzymce wrocławskiej. Już wówczas byłem pod wrażeniem jego kazań.

Od czasów studenckich aż do śmierci kapłana, był nie tylko jego przyjacielem, ale i osobą bardzo pomocną. We Wrocławiu ma statut człowieka orkiestry, gdyż jest organizatorem, koordynatorem, szarą eminencją kilku duszpasterskich inicjatyw.

Kapłan z krwi i kości
I to on udzielił świadectwa o kapłanie. –Był człowiekiem z krwi i kości. We wzajemnych relacjach potrafił być szorstki. Miał naturę choleryczną , a zatem był porywczy, ekspresyjny. Niemniej trzeba tu zaraz dodać. Był niezwykle autentyczny w tym co robi i szczery- tłumaczył Wowk. Właśnie ta autentyczność gromadziła przy nim rzesze ludzi. –

Ja też muszę się przyznać, że z powodu Jego charakteru miałem z kapłanem niejednokrotnie ciche dni.

Łukasz Sołtysik z kolei przypominał zasługi Orzechowskiego na polu duszpasterstwa robotników i kolejarzy. –Trzeba zacząć od tego ,że był niezwykłym patriotą. Interesowała go prawda o Katyniu, wojnie polsko-bolszewickiej. Zresztą pamięć o korzeniach narodu polskiego była dla niego istotna- mówił. Stawał też zawsze po stronie uciśnionych. Tak stał się pierwszym we Wrocławiu kapłanem, który w sierpniu 1980 roku odprawiał mszę św. w czasie strajku w zajezdni tramwajowej przy ul. Grabiszyńskiej. Później uczestniczył w strajku głodowym kolejarzy wrocławskich. Także z jego inicjatywy, od początku stanu wojennego we wszystkie czwartki, w kościele przy ul. Bujwida odbywały się msze święte za Ojczyznę Kardynał Henryk Gulbinowicz powierzył mu wówczas funkcję diecezjalnego duszpasterza świata pracy.

Z powodu swojego zaangażowania interesowały się nim służby. Musiał często meldować na się na posterunkach milicji obywatelskiej, by składać zeznania. Goście przybliżyli zabawną historię jego aresztowana, kiedy 2 funkcjonariusze przybyli do jego mieszkania i widząc ogromnego mężczyznę , trenującego wcześniej boks, odstąpili od tego zamiaru.

Rola służb u utrudnianiu codziennej egzystencji
Końcowym elementem rozmów były pytania z sali. Mieszkańców interesowały zwłaszcza sprawy do jakich metod posuwali się ówcześni funkcjonariusze, by zdyskredytować kapłana. Historyk przypomniał, że każdy kapłan miał założoną teczkę. Niestety w czasie przełomu, latach 1989-1990 na polecenie gen. Czesława Kiszczaka, zniszczono jak podawał gość ok. 90 proc. dokumentów dotyczących kapłanów. Dlatego wieli rzeczy nie da się dziś ustalić na 100 proc. Historyk był pytany też o tzw. Listę Kiszczaka. Zawierała ona nazwiska kapłanów , których miano skrytobójczo zgładzić. Historyk przyznał, iż takiej listy nie ma..

Jego zdecydowane wyznania sprawiło, że o głos poprosił przysłuchujący się rozmowie brat zmarłego Kazimierz. Przypomniał zebranym niektóre koleje życia oraz prawdziwy powód, dlaczego nie został przyjęty do seminarium do Poznania. Ks. Orzechowski nie znał wówczas łaciny. –

Co do listy brat na niej widniał na 7 miejscu, a zawierała 10 nazwisk. Pierwszym był ks. Jerzy Popiełuszko-

mówił. Zadał też prowokacyjne pytanie dotyczącego kulisów objęcia przez kapłana we władanie pewnej parafii. Niestety Stanisław cieszył się nominacją tylko przez kilka dni. –

Czy ma to związek z osobą ks. Gulbinowicza, którego jako źródło kontaktu zmobilizowano do zmiany decyzji-

mówił. –

Niech Pan tak ostateczne nie wypowiada się o ks. kardynale. Tajnym współpracownikiem zrobiły go w zeszłym roku media. Przypomnę, że żadnego oficjalnego dokumentu na ten temat nie ma. A że się z nimi spotykał to fakt. Musiał z racji piastowanego stanowiska-

opowiadał Łukasz Sołtysik. Szkoda, że pracownik IPN-u zapomniał dodać, że Nuncjatura Apostolska w wydanym krótko przed śmiercią kapłana wyroku z 6 listopada 2020 r. wyznaczając karę- zaznaczyła, iż zarzuty sformułowane wobec kardynała dotyczyły spraw obyczajowych i współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa właśnie.

Po dyskusji przyszła kolej na indywidualne dysputy między obecnymi przy poczęstunku. Tak dotarto do kulminacyjnego wydarzenia. Była nim projekcja filmu pt. „Orzech. Zawsze chciałem być z ludźmi” z 2020r. w reż. M. Piejko oraz D. Żurawskiego.

Nowe obostrzenia od 15 grudnia!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie