Pielgrzymka biegowa to czas wzrostu wiary i spotkania z cudownymi ludźmi

Paweł Krawulski
Paweł Krawulski
Grzegorz Pierzchała
Jubileuszowa XX edycja pielgrzymka biegowej: Kobierno-Częstochowa, po raz kolejny wskazała na potrzebę hołdowania wartościom uniwersalnym w życiu oraz moc wspólnoty.

Ta ostatnia wartość jest obecne nie do przecenienia, zwłaszcza w tych trudnych czasach, gdy trwa pandemia koronawirusa. Dlatego w tym roku nie zabrakło biegaczy, którzy ofiarując swój wysiłek, pragnęli przed obrazem Jasnogórskiej Pani zawierzyć swoje rodziny oraz całą społeczność wstawiennictwu Najwyższego.

Zgodnie z tradycją uczestnicy rozpoczęli swoja pielgrzymkę od uczestnictwa w uroczystej Eucharystii odprawionej w kościele pw. św. Wojciecha w Kobiernie. Wysłuchawszy pokrzepiających słów, jednego z ojców biegu ks. prałata Ryszarda Dziamskiego, uczestnicy udali się w drogę. Na terenie parafii grupa biegła razem, wraz z towarzyszącymi im parafianami. Potem nastąpiła właściwa część pielgrzymki. Grupa 30-stu biegaczy, wśród których było 7 kobiet i trójka dzieci, utworzyło sztafetę. 192 km pokonali w małych, najczęściej dwuosobowych grupach, zmieniając się co kilka kilometrów. Warto dodać, że organizatorzy, którymi byli znani biegacze: Krzysztof Kasprzak i Piotr Tyczyński, zadbali przede wszystkim o bezpieczeństwo. Przed biegnącymi jechał pilot i rowerzysta oświetlając im drogę. Szczególne w czasie nocy takie zabezpieczenie zdawało rezultaty.

W czasie tej jedynej w naszym powiecie pielgrzymki biegowej, pątnicy przybyli na Górę Krzyża, gdzie odmówili koronkę do Miłosierdzia Bożego. Warto zaznaczyć, iż grupa ostatnie km przebiegli razem. Tak ok. godz. 16.00 przybyli do duchowej stolicy Polski, witani przez grupę ok. 50 pielgrzymów z Kobierna. Ci, wraz ze swoim duchowym przewodnikiem ks. Dziamskim udali się z Kobierna do Częstochowy, następnego dnia po wyruszeniu biegaczy. Punktem kulminacyjnym była uroczysta Eucharystia odprawiana dla biegaczy i nie tylko o godz. 20.00. Okazało się, że w tym dniu przybyli inni pielgrzymi biegowi m.in. z Ostrowa Wlkp. i Bytowa. Znów wszyscy poznali czym jest wspólnota. Modlono się przede wszystkim o ustanie epidemii, choć nie brakowało osobistych intencji. Pątnicy z Krotoszyna uczestniczyli jeszcze w Apelu Jasnogórskim. Dlatego w drodze powrotnej, odbytej już autokarem, cała społeczność przebyła z uśmiechem na ustach.

Najbardziej przemawiają do szerokiej wyobraźni świadectwa. Tych udzielili sami uczestnicy. Na początek będący zaangażowany od początku tego przedsięwzięcia nauczyciel Grzegorz Pierzchała. Jak co roku odpowiadał za cześć fotograficzną oraz przygotowywał pamiątki dla pielgrzymów. Z jego powieści wylania się obraz uśmiechniętych, pomagających sobie pątników ufnych w triumf dobra w tym świecie. Pierzchała w rozmowie wskazuje jednak na innych. Chwali organizatorów Kasprzaka i Tyczyńskiego, którzy przygotowali trasę i pilnowali zmiany biegaczy. –D

latego ta forma wciąż cieszy się dużym uznaniem. Wielu chętnych chce w niej brać udział, co oczywiście cieszy

- mówi. Jako ciekawostkę podaje fakt, iż w tym roku w pielgrzymce uczestniczył nawet kilkumiesięczny - synek młodej biegaczki, która co roku pokonuje trasę. -

Podziwiam wszystkich uczestników, a szczególne weteranów. Pomimo odpowiedniego wieku nadal biegają i to bardzo skutecznie. Niektórzy pielgrzymi po biegu posiadają kilkadziesiąt kilometrów w nogach-

opowiada.

Wraz z nim obecny był koźminianin Marcin Borowczyk. Ten nauczyciel Zespołu Szkół Ponadpodstawowych im. J. Marcińca oraz w tej kadencji sprawujący funkcję przewodniczącego komisji rewizyjnej w koźmińskim samorządzie, przyznaje że udział w biegu zawdzięcza Pierzchale. –T

o on przed 2 laty zaprosił mnie do uczestnictwa w niej- tłumaczy. Borowczyk unika wielkich słów, jednak dodaje, iż uczestnictwa w takim religijnym doświadczeniu, jest niezwykle budujące.

Jak podaje w tym roku posiadał podwójną motywację. Otóż oprócz przyniesienia przez matczyny obraz intencji podziękowań za poprzedni rok i błagania w modlitwie o najbliższych, modlił się za zmarłego niedawno przyjaciela. Borowczyk twierdzi, iż jest to wielkie przeżycie.

–Choć publicznie nie lubię informować o swoich przeżyciach, tym razem zrobię wyjątek. Dla mnie jest to duchowa pielgrzymka w gronie przyjaciół. Niezwykle cenię dar wspólnoty, której szczególne teraz brakuje

- mówi. Dodaje jednak, iż prawdziwym świadectwem jest dla niego możliwość obserwowania weteranów pielgrzymki. –

Sama Eucharystia w Częstochowie pozostawia w sercu osoby wierzącej, ufność iż kościół, do którego przynależę, podążać będzie w stronę nakreśloną przez Jezusa Chrystusa-

kończy.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie