WSPOMNIENIE: Krzysztof Macioch (1980-2021)

Marcin Szyndrowski
Udostępnij:
Dziś, 24 października, dotarła do mnie smutna wiadomość, o śmierci Krzysztofa Maciocha, z którym dane mi było współpracować na łamach Życia Krotoszyna i z którym utrzymywaliśmy bliskie relacje aż do dziś.

Krzysztof Macioch (1980-2021)


Długo zbierałem się z napisaniem tych kilku słów bowiem ciężko jest pisać o stracie bliskiej osoby. Krzysztof mieszkał w Krotoszynie. Swoje dzieciństwo, a nade wszystko lata szkolne, spędził jednak w Bytomiu. Niemalże całe życie był „grubasem”. Jeszcze w kwietniu 2019 roku ważył 134,6 kg, czyli – jak sam mówił – zdecydowanie za dużo. Zgubił jednak ponad 35 kg i z nieco ponad setką wagi zaczął żyć na nowo. – Czuję się zdecydowanie lepiej. Mam chęć do życia, a co najważniejsze doceniam to, co było do tej pory poza całkowitym moim zasięgiem – mówił Krzysztof Macioch w jednej z rozmów, którą z nim przeprowadziłem.

Cyklicznie trzymał dietę i trenował w Klubie Zdrowia 24 w Krotoszynie. – Szedłem tam jako pacjent, a dziś sam chcę pokazać wszystkim, że warto dbać o siebie – dodawał. Uwielbiał wycieczki rowerowe. Dzięki zgubieniu zbędnych kilogramów, jak sam przyznawał, w końcu nauczył się jeździć na rowerze. Rower towarzyszył mu wszędzie. Brał go nawet do pociągu, którym odbywał dłuższe eskapady. – Nie posiadam prawo jazdy i zawsze jeździłem rowerem. To część mnie, którą poznaję teraz na nowo. Z każdego wyjazdu i spotkania robię zdjęcia – mówił. Te publikował na stworzonej wspólnie grupie FB „Krotoszyn-Bytom/Bytom-Krotoszyn”.

Krzysztof był dość często widywanym rowerzystą na drogach naszego powiatu. Odwiedzał wiele ciekawych miejsc i dzielił się z internautami swoimi zdjęciami. Miał również swoje marzenie. – Chciałbym w jakiś sposób połączyć dwa bliskie mi miasta: Bytom i Krotoszyn. Myślę nad tym cały czas bardzo intensywnie. Kiedy pokazuję moim znajomym w Bytomiu zdjęcia z Krotoszyna to jest to dla nich zupełnie inny świat. Weźmy np. takie dożynki. Wiele osób po raz pierwszy widziało takie zdjęcia. I w drugą stronę. Kiedy pokazuję zdjęcia z Bytomia tutaj też jest to coś intrygującego – mówił. W jakiś sposób z pewnością mu się to udało. Od dłuższego czasu Krzysztof borykał się z problemami rodzinnymi i zawodowymi. Rozmawialiśmy na te tematy. Byliśmy nawet umówieni na kolejne spotkanie. Miał wiele planów i wiele rzeczy do zrobienia. Niestety przerwała mu to nagła śmierć. Rodzinie, bliskim i wszystkim „prawdziwym” - jak mawiał ostatnio Krzysztof – składam wyrazy kondolencji. Spoczywaj w pokoju nasza krotoszyńska „pszczółko”.

Nowe obostrzenia od 15 grudnia!

Wideo

Dodaj ogłoszenie