To był owocny czas. Chcę podziękować wszystkim, których spotkałem na swojej drodze w Krotoszynie

Paweł Krawulski
Paweł Krawulski
-Dziękuję Opatrzności Bożej za pięcioletni okres pobytu w Krotoszynie. Będę ten czas wspominam jako owocny duszpastersko. Poznałem tu wielu wspaniałych ludzi i nawiązałem nowe przyjaźnie- tłumaczy ks. Krzysztof Raj z par. pw. Piotra i Pawła w Krotoszynie.

Wikariusz z par. Piotra i Pawła podsumowuje swój okres spędzony w stolicy powiatu. Po wakacjach zgodnie z wytycznymi dekretu bpa Damiana Bryla rozpocznie posługę w par. pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Ostrowie Wlkp., czyli popularnej konkatedrze.

W czasie jego pobytu dużo się zmieniło. W pamięci wryło mu się pierwsze spotkane z nieżyjącym już proboszczem ks. kan. Dariuszem Kowalkiem (1968-2019). Gdy otrzymał dekret biskupi informujący o przenosinach do Krotoszyna, z par. pw. Miłosierdzia Bożego w Ostrowie Wielkopolskim, skontaktował się z nim. –

Ujął mnie od razu swoją bezpośredniością i uśmiechem. Pomimo bólu zęba, na który się wówczas skarżył, opowiedział o życiu parafii. Nie taił braków, ale kładł nacisk na ciągły wzrost duchowy parafii

- wspomina. Zresztą parafia przeżywała zamieszanie związane z decyzją podjętą przez ks. Adama Marczyńskiego . Ks. Raja urzekła jednak osoba proboszcza, który wsłuchiwał się w potrzeby wikariusza i był otwarty na jego sugestie. Pozwolił również na pożegnanie się ks. z byłą parafią i udział w pielgrzymce do Włoch. –

Podczas tej wyprawy, zachowywał się jak ojciec. Na wieść o trzęsieniu ziemi w tym czasie, dzwonił do mnie i dopytywał o pielgrzymów. Zapewniał o duchowej jedności parafian z nami-

zaznacza.
Wikariusza bardzo ta postawa troski ujęła. Zresztą jak wspomina przez okres 3 letniej współpracy z ks. kan. ich relacje zawsze były oparte na zaufaniu i bardzo serdeczne.

Co więcej ta postawa otwartości i serdeczności Kowalka otwierała mu niejedne drzwi. – Widać to było w szkole. Z chwilą jak zacząłem uczyć w Zespole Szkól Ponadpodstawowych nr 2 w Krotoszynie, otrzymałem ogromny kredyt zaufania. Grono pedagogiczne przyjęło mnie jak swojego, wychodząc z założenia, iż skoro przynależę do parafii kierowanej przez Ks. Dariusza, to wikariusz musi tez być na poziomie.
Sam mając inną osobowość niż proboszcz, zaskarbił sobie miłość młodzieży działaniem oraz uśmiechem. Nieustanie- jak podkreśla, spotyka się w stolicy powiatu z życzliwością Jest żywym przykładem człowieka, który został zaakceptowany przez lokalną społeczność , pomimo że nie pochodzi z okolic. Jego rodzinną miejscowością jest Burzenin. Jest to wieś położona w województwie łódzkim, w powiecie sieradzkim. Ziemia znajduje się na krańcach diecezji kaliskiej.
Ma to związek z samym kapłanem. Na co dzień stara się być wierny swojemu zawołaniu, ze święceń, przyjętych równo dekadę temu. –

We wszystkim ma być widoczny Bóg

- twierdzi.

Psychologia

Tą dziedziną wiedzy zainteresował się dawno. Powody są prozaiczne. Opisuje ona człowieka z jednej strony, a z drugiej daje wiele potrzebnej wiedzy z zakresu psychiki jednostki ludzkiej. Dlatego już po święceniach, na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu uzupełniał kształcenie zdobywając licencjat rzymski z tej jakże szybko rozwijającej się dziedziny naukowej. Szybko stwierdził, iż zdobyte tam umiejętności, są niewystarczające w dzisiejszym świecie. Od tego czasu kontynuuje naukę w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. W poznańskiej filii tej uczelni właśnie ukończył 4 rok studiów na psychologii klinicznej dorosłych. Jest żywym przykładem człowieka , który burzy mury nieufności. –

Wciąż jeszcze zdarzają się glosy, wśród moich kolegów kapłanów, iż psychologia nie jest dla nas priorytetową dziedziną. Wskazują przy tym na spekulatywny charakter jej badań. Staram się swoją postawą wskazać, że są w błędzie, a każde uogólnienie jest krzywdzące

- mówi. Sam jednak widzi w obecnym potrzebę powrotu do źródeł. Chodzi o holistyczny rozwój każdej jednostki ludzkiej. Zakłada ona traktowanie ciała jako całości i zachowanie równowagi pomiędzy ciałem, umysłem i duchowością. Dlatego w swojej dalszej pracy chce pomagać ludziom przezwyciężyć różne formy wypalenia. Pisząc pracę naukową zauważa, że problem jest duży w rodzinach. Niestety dotyczy to przedstawicieli grupy zawodowej, do której należy. –

Pójście do psychologa i podjęcie terapii, by przezwyciężyć niedostatki, jest u nas wciąż tematem tabu

- stwierdza.

Ojciec Pio

Postać świętego ojca Pio (1887-1968) fascynowała kapłana od najmłodszych lat. Chciał nawet wybrać go jako patrona w czasie przyjęcia sakramentu bierzmowania. Niestety silą perswazji proboszcza jego rodzinnej parafii, spowodowała że został nim ostatecznie inny św. Maksymilian Kolbe. Jednak postać tego włoskiego mistyka fascynowali Raja cały czas. Dlatego już po święceniach kapłańskich w Ostrowie Wlkp., zaangażował się w działalność grupy modlitewnej ojca Pio. W krotoszyńskiej parafii klasztornej kontynuuje to. Pomaga wzrastać ludziom zaangażowanym oraz ukazywać w nowym świetle przesłanie ojca Pio. –

Chcę tu podkreślić niezwykłą pomoc i zaangażowanie w rozwój grupy wykonywanej przez Elżbietę Maleszkę

- tłumaczy. Okazuje się, iż była emerytowana nauczycielka wychowania fizycznego ze SP nr 4 w Krotoszynie, prowadzi grupę założona przez ks. Krzysztofa Ślicznego. –

Niemniej nasze spotkania skupiają się nie tylko na modlitwie oraz adoracji. Ważną ich cześć stanowi rozmowa i życie wskazaniami zaproponowanymi przez tego świętego-

mówi. Raj dodaje, iż rozwój grupy, liczącej ok. 30 osób leży mu bardzo na sercu. Zresztą grupa współpracuje z wspólnotą zdunowska bardzo ściśle. Dzięki czemu odnosi sukcesy duszpasterskie.

Człowiek wielu zainteresowań
Ks. Krzysztof Raj jest człowiekiem wielu zainteresowań i zdolności. Pomimo ciągot naukowych, nie jest jednak typowym akademikiem. Interesuje się sportem. Jest miłośnikiem piłki nożnej, która uprawiał z kolegami czynnie raz w tygodniu przed pandemią. To nie wszystko. W młodości zainteresował się krav magą, sztuką walki, którą z powadzeniem uprawia cały czas. -

Podczas treningów odpoczywam psychicznie-

stwierdza. Cieszy się, że dzięki temu poznał wielu ludzi ze służb mundurowych, którzy ćwiczą różne sztuki walki, by zachować tężyznę fizyczną. On sam traktuje to jako hobby. Zresztą kapłan bardzo zwraca uwagę na aspekt wzrostu tej dziedziny życia w świecie. W swojej wikaryjce zaoponował pomieszczenie do stworzenia własnej siłowni Skorzystać i poćwiczyć na wielu specjalistycznych sprzętach mogą wszyscy zainteresowani. –

W ostatnim czasie trochę się zaniedbałem w tym względzie. Jednak zbieranie materiałów i pasane pracy magisterskiej jest czasochłonne i wymaga wielu wyrzeczeń. Staram się im sprostać

- opowiada.

Na koniec wspomina, iż liczy na pamięć krotoszynian. Podkreśla, iż jego kapłańską duszę podnosi na duchu postawa wdzięcznej pamięci a donoszącej się do postaci byłego kanonika. -

Jest to radość dla kapłana, iż mieszkańcy tak bardzo zbliżyli się do tej postaci i jego posługi. Oby moja pięcioletnia praca też przynosiła owoce wśród parafian

. Dodaje, że te ciągłe przejawy życzliwości poczytuje sobie za łaskę daną od Najwyższego. Sam jako człowiek wiary i ufności w Boże Miłosierdzie całą przyszłość ofiaruje Stwórcy.

–Proszę na koniec zaznaczyć jedno. Mam taką osobowość, że odnajdę się wszędzie. Jeśli dostałbym propozycję wyjazdu na misję wojskową, to sprostałbym temu zadaniu. Niemniej obecnie mam na miejscu wiele pól do działania i będę się na nich skupiał.

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie