ŚLADAMI INTERWENCJI: Nieznane substancje trafiły do Kobylina. Zagrożenia żadnego nie ma!

Marcin Szyndrowski
Arch. info Ostrów
W czwartek, 9 sierpnia do Straży Pożarnej w Ostrowie Wielkopolskim wpłynęło zgłoszenie o wydobywającej się nieznanej substancji z pojazdu dostawczego na jednej z posesji przy ulicy Dwornika w Ostrowie Wielkopolskim.

Na miejsce zadysponowano SGRChem Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Chemicznego z Państwowej Straży Pożarnej w Ostrowie Wielkopolskim, Policję, Straż Miejską i Miejskie Zarządzanie Kryzysowe. Na miejscu obecny był również sekretarz miasta. Strażacy prowadzili pomiary i pobierali próbki, które miały zweryfikować czym była nieznana substancja, która wydobywała się z pojazdu . Czujniki jednak nie wskazały na konkretną substancję. Wiadomo, że był to proszek zapakowany w 11 workach julitowych.

Po dłuższej naradzie zdecydowano się przewieźć niebezpieczne substancje do zakładu utylizacji przy ulicy Baszkowskiej w Kobylinie. Tak też zrobiono. Pod osłoną nocy w eskorcie jednostki chemicznej i policji przetransportowano substancje do Kobylina. - Akcja trwała do godziny 21. Nikt jednak tak naprawdę nie wie co to za substancje i czy są one szkodliwe dla ludzi. Wielu zastanawia co to takiego jest i czemu akurat cały ten "syf chemiczny" trafił akurat do nas. Przecież firma w Kobylinie zajmuje się segregacją odpadów. Pierwsze słyszę żeby coś utylizowała - mówi jeden z mieszkańców Kobylina. - To śmierdząca sprawa - dodaje inny.

Kontaktujemy się z Komendą Główną Państwowej Straży Pożarnej w Krotoszynie. - Nic nam na ten temat nie wiadomo. Żadna nasza jednostka nie brała udziału w tej akcji. Tematowi oczywiście się przyjrzymy - mówi Tomasz Patryas z PSP Krotoszyn. W podobnym tonie wypowiada się rzecznik policji w Krotoszynie. - Nic nam nie wiadomo nt, takiego przewozu - informuje Piotr Szczepaniak. Andrzej Wichłacz z Wydziału Spraw Obywatelskich i Zarządzania Kryzysowego w starostwie powiatowym też o przewozie nic nie wiedział. - Nie ma już takich wytycznych. Kiedyś trzeba było informować o przewozie np. niebezpiecznych materiałów. Dziś już nie - mówi.

W końcu docieramy jednak do informacji, której udzielił nam przebywający, nota bene, na urlopie burmistrz gminy Kobylin. - Potwierdzam, że do zakładu na ulicy Baszkowskiej trafiły nieznane substancje ze zdarzenia, które miało miejsce w Ostrowie. Jest to jakieś 200 kg substancji ropopochodnej, która po przebadaniu poddana zostanie utylizacji przez firmę, która posiada do tego uprawnienia i możliwości. Uspokajam jednak, że żadnego zagrożenia nie ma dla mieszkańców - mówi Tomasz Lesiński.

Ot, i zagadka z sierpniowej nocy 9 sierpnia się wyjaśniła.

Wideo

Dodaj ogłoszenie