Krotoszyński Chór Kameralny reaktywowany

Małgorzata Krupa
Noworoczny koncert w krotoszyńskim ratuszu - oficjalny powrót Krotoszyńskiego Chóru Kameralnego na muzyczną scenę
Noworoczny koncert w krotoszyńskim ratuszu - oficjalny powrót Krotoszyńskiego Chóru Kameralnego na muzyczną scenę Małgorzata Krupa
Udostępnij:
Po kilku latach przerwy swą działalność wznowił Krotoszyński Chór Kameralny. Jego nazwa - Infinitum Cantamus, czyli "w nieskończoność śpiewamy" - znów nabrała znaczenia. Odświeżony skład, repertuar i nowa siła.

Noworoczny koncert w ratuszu nie był wprawdzie pierwszym po kilkuletniej przerwie, ale uznany został za oficjalny powrót na krotoszyńską scenę muzyczną. I to powrót bardzo udany, rzec by można - doskonały. Występ z repertuarem świątecznym, został przyjęty przez publiczność owacją na stojąco. Taka reakcja słuchaczy jest najlepszym motywatorem do dalszej pracy.

Wszystko zaczęło się...

... w grudniu 1992 r. Tak, to już osiemnaście lat temu. Dziewięciu zapaleńców postanowiło uczynić coś razem. Rozpoczęły się próby, których efekt można było usłyszeć w styczniu podczas koncertu kolęd w Szkole Muzycznej I stopnia w Krotoszynie. Po tej udanej premierze były kolejne koncerty, co zaowocowało powiększeniem składu osobowego, po roku działalności chór liczył już 28 osób. Chórzystami byli i są wielcy pasjonaci: urzędnicy, sprzedawcy, lekarze, artyści, redaktorzy, rzeźbiarze, studenci i uczniowie. Niewielu potrafiło śpiewać z nut. Chór osiągał jednak coraz większe sukcesy, powiększał się repertuar, poziom koncertów i grono sympatyków.
Ciężko w kilku zdaniach opisać całą historię tego zespołu. To cotygodniowe piątkowe próby, dodatkowe spotkania w ciągu tygodnia. To kolejne koncerty. Międzynarodowa współpraca Krotoszyna zaowocowała kilkoma wyjazdami: do francuskiego Fontenay la Comte, holenderskiego Brummen i niemieckiego Dierdorfu. To udział w niecodziennych projektach: tworzenie muzycznego tła na płycie zespołu Pomoc Duchowa, prawykonania konkursowych utworów poświęconych świętemu Józefowi, katowickie wykonanie "Mszy" śląskiego kompozytora Schnabla, występ podczas emitowanego przez TVP2 koncertu Andrzeja Cierniewskiego w Krotoszynie. To również nagranie kasety z kolędami oraz własnej płyty CD.
- Wyspecjalizowaliśmy się szczególnie w śpiewaniu na ślubach. Najważniejszym jednak był śpiew na ślubie naszego dyrygenta Marka Olejnika i chórzystki Ilony Ostałowskiej w kwietniu 1994. Nikt wtedy nie zastanawiał się, ile par połączy nasz chór - tak pisze Dorota Rak, od początku prowadząca chóralną kronikę.

Dobra passa nie mogła trwać wiecznie

Choć na to wskazywać miała nazwa zespołu - Infinitum Cantamus (z łac. w nieskończoność śpiewamy). Coraz mniejsza frekwencja na próbach, coraz mniejszy zapał do pracy. W roku 2006 wspólnie podjęto decyzję o rozwiązaniu chóru.
- Stało się to nie bez powodu. Przyszedł taki moment, że każdy musiał zająć się swoim życiem. Wystarczy spojrzeć, ile dzieci urodziło się w tym czasie - mówi Marek Olejnik, założyciel i dyrygent.
Oddech był potrzebny, ale po jakimś czasie kilku osobom brakowało wspólnych spotkań i śpiewania.

Na nowo

- Przez portal nasza klasa zorganizowane zostało spotkanie towarzyskie, podczas którego padły pewne deklaracje. Nie powiedziałem wtedy "nie", chociaż podchodziłem do tego z pewnym stresem. Nie chciałem, by powtórzyła się sytuacja, gdy ja przychodzę na próbę, a chórzystów nie ma - mówi Marek.
Nie wszyscy wrócili, ale ci, którzy są - i "starzy", i nowe "nabytki" zyskali zapał do wspólnej pracy.
- Nie jest łatwo pogodzić obowiązki zawodowe i rodzinne, i jeszcze znaleźć czas na dodatkowe zajęcia. Z pewnością jednak zachęca nowy repertuar i atmosfera, która wśród nas panuje - przyznaje Joanna Jarocka.
Repertuar rzeczywiście jest odnowiony. Wcześniej były to prawie wyłącznie utwory a'capella, teraz wprowadzona została sekcja instrumentalna. Do klasycznego repertuaru dodano gospel.
- Repertuar będzie przekrojowy, ale taki, by w miarę szybko zbudować atrakcyjny dla słuchaczy program - wyjaśnia dyrygent. - Teraz trzeba wszystkim umiejętnie pokierować, zwłaszcza organizacyjnie. Wszystko musi być przemyślane, by znów nie przyszedł moment, że ludzie będą mieć wszystkiego po dziurki w nosie.

Najmłodszą chórzystką jest...

12-letnia Antonina, córka Ilony i Marka Olejników. To właściwie dziecko tego chóru, wielu bowiem chórzystów było świadkami jej narodzin, wielu obserwowało jej życie od najmłodszych lat.
- Śpiewam w tym chórze dopiero od roku, ale od początku dobrze się tu czuję, atmosfera jest miła, czuję się tu dobrze - mówi Tosia. - Nie mam żadnych taryf ulgowych z tego tytułu, że chór prowadzi tata, a mama w nim śpiewa. Mam wrażenie, że ode mnie rodzice wymagają więcej. Sporo też ćwiczę z nimi w domu.
Różne jest śpiewacze doświadczenie chórzystów, stąd czasem konieczne są indywidualne spotkania i praca nad emisją głosu.

Plany na przyszłość?

Udział w muzycznych projektach. Wyznaczanie celów i ich realizowanie.
- Najważniejsze, że możemy się spotykać i śpiewać. Jeśli ktoś to doceni i zechce finansowo wspomóc naszą działalność, będzie to idealna sytuacja - dodaje Marek.

Czytaj także:
Koncert Noworoczny w ratuszu

UOKiK bierze się za influencerów

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie