Krotoszyn - Pracownicy Mahle dostają śmieciowe umowy. Boją się o swoje miejsca pracy

Janusz Jaros
Archiwum
Pracownicy Mahle przekazywani są do zewnętrznych firm. Skarżą się, że dostają śmieciowe umowy - robią to samo, a zarabiają mniej i w każdej chwili mogą stracić pracę

Około 500. z blisko 3 tys. pracowników Mahle zmienia pracodawcę. Pracują nadal w Mahle, ale ich pracodawcą staje się agencja pracy tymczasowej, świadcząca usługi tzw. outsourcingu dla Mahle.

- Na spotkaniach zmuszają, pod groźbą wypowiedzenia do zwolnienia się za porozumieniem stron i do podpisania śmieciowej umowy z firmą zewnętrzną. Zatrudniony przez Mahle na tej samej maszynie dostaje 2400 zł, a ten z firmy zewnętrznej 1600 zł i nie ma żadnego socjalu, a na dodatek w każdej chwili może wylecieć z pracy i to bez odprawy - mówi nam anonimowo pracownik Mahle.

Czytaj także: Krotoszyn - śledztwo w sprawie prezesa Mahle

Tadeusz Kubiak, szef zakładowej Solidarności rozkłada bezradnie ręce. - Sprawdzaliśmy od strony prawnej i okazało się, że to jest robione zgodnie z prawem. Nic nie możemy poradzić. Takie prawo przyszło do nas z Zachodu. Ktoś je wymyślił żeby kapitał zagraniczny miał tańszą siłę roboczą - mówi.
Podobnie wypowiada się szef Związku Metalowców, Maciej Ratajczak.

Czytaj także: Karuzela wyrzuci prezesa Mahle?

Ratajczak zaprzecza, że w firmie zewnętrznej pracownik zarabia mniej. - Dostają 1600 zł, ale do tego jeszcze premię. Tylko w niektórych obszarach zakładu zatrudniani są za 1800 zł, ale to też prawnie - mówi. Przyznaje, że z firmy zewnętrznej łatwo zwolnić pracownika. - To częściowo umowy śmieciowe, które dyskryminują pracowników, ale dotyczą osób zatrudnionych na czas określony - podkreśla.

Pracownicy Mahle uważają, że to próba ukrycia zwolnień grupowych i ominięcia przepisów. Zaprzecza temu dyrektor finansowy Mahle Agata Bocheńska.
- Mamy tyle osób na czas określony, że moglibyśmy je zwolnić. Natomiast rzeczywiście przechodzimy na agencję pracy tymczasowej. To jest przygotowanie się do ewentualnego kryzysu, który nie następuje na ten moment. I na ten moment nie ma żadnych decyzji o zwolnieniach pracowników - mówi.

Pytana czy przez najbliższe pół roku wszyscy pracownicy mogą być spokojni o pracę, odparła: - Nie wiem co będzie w ciągu następnych sześciu miesięcy. Prawdą jest, że staramy się stworzyć bardziej elastyczne formy zatrudnienia. Ale na ten moment nie ma żadnych decyzji o zwolnieniach. Jeśli jednak np. za trzy miesiące rozszaleje się kryzys, to po prostu nie będziemy przedłużali umów.

Więcej przeczytasz w najnowszym wydaniu Informacji Krotoszyńskich

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie