KOLARSTWO: 725 kilometrów non stop w głowie i w nogach Krzysztofa Kubika na Tour de Pomorze [GALERIA]

Redakcja
W dniach 26-29 lipca odbyła się trzecia edycja jednego z najbardziej prestiżowych maratonów w Polsce - Tour de Pomorze. Nie jest to jednak zwykły maraton w jakich najczęściej biorą udział zawodnicy choćby z naszych okolic. Jest to ultramaraton, którego trasa wiedzie dookoła woj. zachodniopomorskiego i liczy 725km. Wziął w nim udział krotoszynianin - Krzysztof Kubik.

Maratończycy pokonują ten dystans za jednym razem, mając jedynie kilka punktów kontrolnych po drodze, gdzie muszą stanąć i przybić pieczątkę w karcie kontrolnej. Są to także punkty, w których organizator zapewnia strawę dla wszystkich, wodę, ciepłe napoje, a w niektórych nawet ciepły obiad czy miejsce na krótką drzemkę. Rower zamienia się z odchudzonego 8 kg sprzętu w krążownik do zadań specjalnych z bateriami, ogniwami i powerbankami, które zasilić muszą nawigacje, latarki i telefon.

Zawodnicy są na trasie zdani sami na siebie, nie ma na trasie strzałek ani żadnych znaków dokąd jechać - organizator zapewnia jedynie ślad trasy wersji elektronicznej oraz mapy papierowe. W maratonie tym wziął udział Krzysztof Kubik. Dwa lata temu (ponieważ odbywa się on co dwa lata naprzemiennie z Bałtyk-Bieszczady Tour 1008km non stop) Krzysztof stanął na trzecim stopniu podium. Krzysztof startował w sobotę o 8:40 rano. - Tym razem do podium trochę zabrakło, jak to rzecze mądre powiedzenie: "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga to opowiedz mu o swoich planach na przyszłość". Tak ewidentnie było tym razem. Miałem jasno zarysowaną strategię na ten wyścig, ale musiała być bieżąco korygowana. Nie trenowałem w tym roku pod tak długie dystanse. Pojechałem tam dobrze przygotowany, choć czuję pewien niedosyt - mówi Krzysztof Kubik.

Od startu kolarzom wzdłuż wybrzeża około 250 km wiał wiatr prosto w twarz i żar lał się z nieba co nie sprzyjało do osiągania najwyższych prędkości. W sobotę pod wieczór jadących kolarzy już w okolicy Szczecinka złapała burza z bardzo mocną ulewą. Jednak na punkcie kontrolnym czekał pyszny i ciepły żurek oraz makaron bądź ryż z warzywami. Gdy kolarze nawrócili w kierunku zachodnim wiatr był już sprzyjający, ale za to pojawiło się inne utrudnienie takie jak najzwyczajniejsza.... ciemność w nocy i jeszcze kilkaset kilometrów na horyzoncie. W tego typu maratonach najważniejsza jest samodyscyplina na punktach. Im krócej spędzi się na nich czasu, tym lepiej się później jedzie oraz najprościej rzecz ujmując: nie traci się go tylko na siedzeniu. Jak kolarz robi przerwę, czas leci nieubłaganie. Na trasie czeka wiele przygód, różna pogoda, piękna nawierzchnia oraz ta mniej przyjazna kolarzom. Zdarzają się złapania przysłowiowej "gumy", co przytrafiło się także Krzysztofowi. Jednak po szybkim serwisie od organizatora bardzo szybko wrócił na trasę. Krzysztof Kubik wraz z kompanami na mecie pojawili się po dokładnie 29 godz i 55 min co pozwoliło zająć 19 miejsce w klasyfikacji open na ponad 150 zawodników.

16 osób zrezygnowało na jakiś punktach z dalszej jazdy i zeszło z trasy. Do tego aby wystartować w takim maratonie potrzebna jest kwalifikacja, nie można przyjść z marszu i stanąć na starcie. - Bardzo serdecznie chciałbym podziękować Urzędowi Miejskiemu w Krotoszynie i Burmistrzowi Franciszkowi Marszałkowi za zaufanie i okazane wsparcie. Dzięki takiemu podejściu władz miejskich do sportu i sportowców w naszym mieście dużo łatwiej jest osiągać dobre wyniki, gdyż nie trzeba się przejmować zapleczem, a można się skoncentrować na treningach i samym ściganiu. W przyszłym roku planuję wziąć udział w całym cyklu ULTRA-maratonów kolarskich, w tym także na najbardziej prestiżowej imprezie Bałtyk - Bieszczady Tour 2020 czyli 1008 km non stop. W tym roku jednak czeka mnie jeszcze kilka wyścigów i na razie muszę się skupić na dokończeniu obecnego sezonu. Mój wynik dokładnie: 29h 55min 725km 19 miejsce open spalonych 11 500 kcal, średnia prędkość tylko z samej jazdy: 28km/h. Jechało mi się bardzo dobrze, jestem zadowolony ze swojego wyniku, choć wiem, że mogło być lepiej. Cały sprzęt zadziałał idealnie. To kolejne ważne i bardzo przydatne doświadczenie. W tym roku jechałem przede wszystkim przetestować swoje możliwości i sprawdzić na ile mnie faktycznie stać. Celem jest przyszłoroczny Bałtyk Bieszczady Tour 1008 km non stop. Start jest dopiero za w sierpniu 2020, ale tak naprawdę przygotowania ruszą już niedługo, jeszcze w tym roku. Jestem dobrej myśli i choć na takim dystansie może się zawsze wszystko wydarzyć, to jestem nastawiony na walkę o Puchar Polski w Ultramaratonach oraz w Supermaratonach kolarskich, gdzie w poprzednich latach bez problemu stawałem na podium klasyfikacji generalnej - kończy K. Kubik.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
ArkadWu

Brawo Krzysztof jesteś the beściak!

Dodaj ogłoszenie