Echa konferencji: Zdaniem pani Natalii prelegenci rolniczej debaty zmanipulowali rolników [ZDJĘCIA]

Redakcja
Za zgodą pani Natalii
Udostępnij:
W lutym w krotoszyńskim kinie odbyło się spotkanie pn. "Manipulacja informacją - zagrożeniem dla polskiego rolnictwa". Wydarzenie zostało zorganizowane przez Radę Powiatową Wielkopolskiej Izby Rolniczej w Krotoszynie oraz Fundację "Polska Ziemia". Celem spotkania było przedstawianie mechanizmów działania spotów informacyjnych i przekazów medialnych, które mają za zadanie skłonić opinię publiczną do ograniczania działalności sektora rolno-spożywczego. Spotkanie poprowadzili Sławomir Szyszka, prezes Rady Powiatowej WIR w Krotoszynie oraz Szczepan Wójcik, prezes Fundacji "Polska Ziemia".

Materiał, który zamieściliśmy na naszym portalu internetowym był dość mocno komentowany i udostępniany. Nie wszyscy zgadzają się z informacjami, które padały ze sceny krotoszyńskiego kina. Materiał video możecie Państwo zobaczyć w poniższym linku.

KROTOSZYN: Stanęli w obronie polskiego rolnictwa [ZDJĘCIA + ...

Po publikacji odezwała się do nas m.in. Natalia Zyber - ekonomista, informatyk, montażysta filmowy. Pani Natalia pochodzi z Krotoszyna i ma 28 lat. Jest absolwentką I LO im. H. Kołłątaja. Jej filmy dokumentalne były nominowane w konkursach kina niezależnego m.in w X Offeliadzie i 18. Filmowych Zwierciadłach. Zajmuje się profesjonalnie montażem w ramach własnej działalności gospodarczej. - Nie należę do żadnej fundacji, ale od lat wspieram Vivę MRNRZ oraz Otwarte Klatki i śledzę ich poczynania. To mój indywidualny głos jako wieloletniej weganki i obrończyni praw zwierząt - zaczyna pani Natalia.

Jak informuje nas pani Natalia, celem konferencji z udziałem włodarzy naszego miasta, jak deklarowano, miało być ustrzeżenie rolników przed uleganiem manipulacji informacją. - Niestety, to co zaraz Państwo przeczytają, uświadomi Państwu, że wpuściliśmy na naszą lokalną scenę biznesmenów, którzy używając technik, przed którymi sami jednocześnie przestrzegają, wmawiają rolnikom, że są obiektem agresji ze strony fundacji prozwierzęcych i proekologicznych - pisze pani Natalia.

Kto jest kim, czyli prelegenci konferencji

Inicjatorami spotkania był Sławomir Szyszka, prezes Rady Powiatowej Wielkopolskiej Izby Rolniczej, oraz Szczepan Wójcik.

- Mężczyźni od samego początku spotkania nie kryją tego, że dobrze się znają i są ze sobą na „ty”. Osobie pana Wójcika musimy przyjrzeć się troszkę bliżej, ponieważ wszyscy zabierający głos po nim, z wyłączeniem Pana Starosty, to jego pracownicy lub współpracownicy - pisze pani Natalia.

Jak dodaje, Szczepan Wójcik prowadzi w Polsce biznes, który w 12 krajach europejskich został już zakazany lub częściowo ograniczony, mianowicie hoduje norki amerykańskie i pozyskuje z nich futra.

- Bardzo często

przedstawiany jest jako głos polskich rolników w telewizji znanego księdza biznesmena, który osobiście odznaczył go medalem Pro Ecclesia et Patria ("dla Kościoła i Ojczyzny"). – Dziękuję i za to, że pan się nie poddał i hoduje te futrzaki. Żeby tego nie chcieli zniszczyć w Polsce – cytując redemptorystę.

Dlaczego to spotkanie odbyło się u nas, w Krotoszynie?

Jak twierdzi pani Natalia, może to wynik tego, że według województw w Wielkopolsce znajduje się najwięcej ferm futrzarskich, z czego znaczna część należy do rodziny Wójcików.

- Czyim wobec tego interesom ma służyć ta konferencja, w której zaprzecza się nauce, zasadom wolnego rynku i prawu podaży? Rolnikom, którzy działają na lokalnym rynku czy hodowcy, którego właściwie 100% produkcji trafia na eksport? - pyta nasza rozmówczyni.

Jak dodaje, cała inicjatywa Szczepana Wójcika została oparta o narrację strachu, w której przedstawia się organizacje ekologiczne jako wroga polskiego rolnika. Wroga, który w rzeczywistości nie istnieje. - Pan Wójcik przybywa do nas pod sztandarem instytutu. W rzeczywistości jednak nie reprezentuje takiej jednostki. Nazwa „instytut” jest w Polsce zarezerwowana dla jednostek naukowych oraz badawczych, natomiast Instytut Gospodarki Rolnej, któremu prezesuje Wójcik, zarejestrowany jest w Krajowym Rejestrze Sądowym jako FUNDACJA - pisze pani Natalia.

Jak twierdzi, taki dobór słów w nazwie to zdecydowane nadużycie wprowadzające w błąd odbiorców, dodające wiarygodności i sugerujące możliwy związek z organizacją państwową.

- Pomijając formę prawną jednostki IGR, pierwszą rażącą manipulacją jaka rzuca się w oczy jest emisja filmu mówiącego o tym, w jaki sposób odpowiednim montażem video ekolodzy wpływają na emocje odbiorców prezentując materiały na temat zwierząt gospodarskich. Nie byłoby w tym nic oburzającego, gdyby nie fakt, że kilkanaście minut później zostaje wyemitowany drugi film produkcji Wójcika przedstawiający uczestników Marszu na Rzecz Praw Zwierząt, zmontowany przy użyciu dokładnie tych samych technik, które przed momentem zostały przedstawione jako sztuczki manipulacyjne tj. zastosowanie winiety, dramatycznej muzyki, zmiana kolorystyki ujęć w stronę szarości, nadmierna praca
zoomem - pisze pani Natalia.

Z merytoryką, zdaniem pani Natalii, wcale nie jest lepiej. Pojawia się stwierdzenie, że rolnicy są dziś oskarżani przez ruchy ekologiczne o ocieplenie klimatu i topnienie lodowców, a zarzuty te kreowane są przez osoby, których wykształcenie dalece mija się z naukami przyrodniczymi. Jednocześnie panu Wójcikowi nie przeszkadza własne wykształcenie informatyczne w wypowiadaniu się na temat emisji gazów cieplarnianych. - Szanowni czytelnicy, zapewniam, że każdy z nas w mniejszym bądź większym stopniu, bez względu na wykonywany zawód, przyczynia się do zaburzania cyklu węglowego. W przypadku polskiego rolnictwa odpowiada ono za 29,3% krajowej emisji metanu oraz 78,6% wypuszczonego do atmosfery podtlenku azotu (dane Państwowego Instytutu Badawczego KOBiZE na rok 2017) - dodaje pani Natalia.

Jej zdaniem zatem mówienie wobec takich danych, że wpływ rolnictwa na klimat to tylko teoria jest jawnym zaprzeczeniem nauce.

- Nie trzeba jednak długo czekać aby nasz mówca sam sobie zaprzeczył poprzez użycie argumentu ”inni trują bardziej”. Tu okazuje się, że konferencja ta jest zwykłą żonglerką hasłami, które pasują do narracji odrzucania odpowiedzialności celem utrzymania biznesu na dotychczasowych warunkach - dodaje.

Oblać rolnika kwasem w imię ochrony zwierząt

Podobnie pokrętną logikę, zdaniem pani Natalii, serwuje nam Marek Miśko.

- Usłyszymy od niego m.in. że w otoczeniu ekologów są osoby gotowe oblać rolnika kwasem w imię ochrony zwierząt, kura nie ma uczuć bo nie śmieje się z dowcipów, a drób w chowie klatkowym ma lepsze warunki życia niż jego rodzina. Niestety pana Marka ktoś z klatki wypuścił, a on wykorzystał to by szerzyć herezję na temat behawioru kur, który w jego mniemaniu nie jest zachwiany, pomimo braku wolności ekspresji normalnych zachowań - pisze pani Natalia.

Jak dodaje, już ponad 20 sieci handlowych (w tym Lidl, Kaufland, Netto, Biedronka) zadeklarowało wycofanie ze sprzedaży jajek z chowu klatkowego. - Wobec tego Miśko pokrzykuje, że takie decyzje nie powinny zapadać bez porozumienia z rządem i rolnikami. Najwidoczniej nie rozumie on zasad działania wolnego rynku, albo komuś tu tęskno do komuny - dodaje.

Sukces w handlu, zdaniem pani Natalii, polega na dostosowywaniu się do trendów konsumenckich, a te silnie podążają w stronę zrównoważonego rozwoju, z korzyścią dla środowiska i zwierząt. Namawianie rolników by pozostawali w opozycji do zachodzących na rynku europejskim zmian to jednoznaczne narażanie ich interesu.

Dane z anonimowych ankiet

Nasza rozmówczyni analizuje kolejnego prelegenta - Jacka Podgórskiego, doktora literaturoznawstwa, któremu - jej zdaniem - po tym występie należy się szybka habilitacja za szczególne osiągnięcia w manipulacji. - W swojej wypowiedzi powołuje się na dane z anonimowych ankiet, oraz przytaczając anegdoty używa takich sformułowań jak „jedna z wiodących organizacji”. Dlaczego mówi tak ogólnikowo? To sposób na uniknięcie procesu sądowego za naruszenie dobrego imienia. A warto ważyć słowa po tym jak rodzina Wójcików już jedną sprawę przegrała. Sprawę, o której wspomina sam Podgórski, oczywiście z pominięciem istotnych lecz niewygodnych faktów. Kilka lat temu w pobliskim Granowcu bracia Marcin i Wojciech Wójcikowie zostali odwiedzeni przez niemieckich działaczy organizacji ekologicznej SOKO Tierschutz. Rzecz jasna nie wpuszczono ich na teren fermy norek. Wezwano
policję, zgłoszenie dotyczyło osób próbujących sfilmować zakład, Niemców wylegitymowano. Jak powiedział Rzecznik ostrowskiej komendy dopiero kolejnego dnia jeden z właścicieli zgłosił rzekome uszkodzenie betonowych płyt ogrodzenia, a następnie po kilku tygodniach od wydarzeń do prokuratury wpływa zawiadomienie o uszkodzeniu klatek i wypuszczeniu norek. Ostatecznie po latach batalii Sąd Apelacyjny stwierdza, że nie znaleziono żadnych dowodów na potwierdzenie słów braci Wójcików i oprócz kary finansowej nakazuje im wystosowanie przeprosin - mówi pani Natalia.

Brak dowodów, zdaniem pani Natalii, nie przeszkadza również dzisiaj Podgórskiemu i Wójcikowi mówić, że za ostatnimi trzema pożarami gospodarstw prezesa stoją organizacje ekologiczne, gdzie w pierwszym przypadku nie wykryto żadnego sprawcy, w drugim sprawcą okazał się znany już policji mieszkaniec gminy, a w trzecim straż pożarna stwierdziła wadliwość instalacji elektrycznej.

- Oskarżeń bez pokrycia pojawia się tyle, że ciężko wszystko wymienić. Również w kwestii ekonomicznej Podgórski wysnuwa teorię – Gdzie pojawia się sukces polskiego rolnictwa i pieniądze, tam natychmiast pojawiają się organizacje ekologiczne żerujące na tych pieniądzach - pisze pani Natalia.

Nie wyjaśnia jednak, jej zdaniem, w jaki sposób owe przepływy pieniężne miałyby zachodzić. - Nie trzeba mieć jednak wykształcenia ekonomicznego żeby wiedzieć, że pieniądz w gospodarce nie może zmieniać właściciela ot tak - dodaje. Zdaniem pani Natalii, prelegent zapędza się w swych twierdzeniach do tego stopnia, że opowiada zgromadzonym, iż na polskim rynku są tysiące organizacji ekologicznych (w rzeczywistości jest ich około 40) i w wielu z nich zasiadają te same osoby robiąc wśród instytucji „sztuczny tłum” celem forsowania swojej ideologii. -

Zabawne, bo mówiąc to ma za plecami trzy bannery: fundacji Instytut Gospodarki Rolnej, fundacji Polska Ziemia i portalu informacyjnego Świat Rolnika, a wszystkiemu prezesuje jeden człowiek, nie będziemy zaskoczeni, to Szczepan Wójcik.

Narracja porwała też starostę krotoszyńskiego

Zdaniem pani Natalii, narracja uskuteczniana przez prowadzących spotkanie porywa również krotoszyńskiego Starostę.

- Przytacza on na scenie swoją historię, w której organizacja prozwierzęca odbiera psy z posesji jego syna ze względu na zbyt krótki łańcuch. Pan Szczotka wygłasza swój manifest całkowicie pomijając fakt, że jego syn, jako właściciel psów, złamał polskie prawo, bowiem artykuł 9.2 Ustawy o Ochronie Zwierząt mówi jasno, że łańcuch nie może być krótszy niż 3 metry. Zaistniała sytuacja powinna być raczej powodem do wstydu, a nie wyrażania pretensji. Ignorantia iuris nocet (łac. nieznajomość prawa szkodzi) panie Stanisławie, to wiadomo już od 1500 lat - mówi pani Natalia.

Jednoczmy się w zmianie na lepsze

Jak informuje pani Natalia, w 2015 roku hodowcy zwierząt futerkowych sprzedali za granicę futra o wartości 1,6 miliarda złotych (dane z Głównego Urzędu Statystycznego).

- Można sobie łatwo wyobrazić o jakie pieniądze walczy rodzina Wójcików wiedząc, że bracia Szczepan i Wojciech reprezentują w sumie 26 różnych spółek. Świadomość konsumencka rośnie, a co za tym idzie największe, wyznaczające trendy na światowych rynkach branże odzieżowe, lawinowo rezygnują ze sprzedaży naturalnego futra. Wszystko wskazuje na rychły koniec tej gałęzi przemysłu. Wójcik wraz ze swoimi poplecznikami próbuje wmówić naszym rolnikom, że reprezentują te same interesy mimo różnych kierunków produkcji rolnej. Budowanie tej fałszywej wspólnoty ma mu zapewnić możliwość wywierania wpływu na decyzje polityczno-gospodarcze i dalszego prowadzenia ferm norek. Rolnicy muszą się jednoczyć głównie wobec wyzwań jakie stawia przed nimi konsument. Jednoczmy się w zmianie na lepsze - kończy pani Natalia.

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Hodowca baranów
8 marca, 15:38, Rolnik:

A co ta pani ma wspólnego z Rolnictwem, nie mam zamiaru słuchać takich osób...

Rolnik, czytałeś artykuł czy słuchałeś jak ebooka na tablecie? A co ma hodowla norek do rolnictwa?

R
Rolnik

A co ta pani ma wspólnego z Rolnictwem, nie mam zamiaru słuchać takich osób...

P
Paulina

Pani Natalia ma rację. Futerkowcy manipulują opinią publiczną. Szkoda, że rolnicy ulegają presji hodowców norki holenderskiej i uczestniczą w takich kabaretach jak ten Wójcika.

Dodaj ogłoszenie