Ciężka przeprawa starosty w Rozdrażewie

Wiesław Zdobylak
Wiesław Zdobylak
Udostępnij:
O tym, że wybierając się na sesję Rady Gminy Rozdrażew w dniu 29 września skazuje się na mocną wymianę zdań z radnymi starosta krotoszyński Stanisław Szczotka przestrzegał jeszcze podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Krotoszynie. I w rzeczy samej spotkanie w Rozdrażewie do najprzyjemniejszych nie należało.

Najpierw szpital, potem reszta
Starosta już na początku swojego wystąpienia przed rozdrażewski-mi samorządowcami próbował ustawić ewentualną dyskusję we właściwych proporcjach.
– Samorząd powiatu przygotowuje się do realizacji największego i najdroższego w trakcie dotychczasowych kadencji przedsięwzięcia, jakim jest rozbudowa krotoszyńskiego szpitala. Koszt realizacji tego zadania szacujemy na 24,5 mln zł. W październiku ogłoszone zostaną przetargi na
budowę skrzydła szpitala o powierzchni 4200 mkw. oraz realizację trafostacji na potrzeby szpitala – mówił starosta, podkreślając że inwestycja będzie realizowana samodzielnie przez Starostwo Powiatowe.
W tym celu zaciągnięty zostanie kredyt z programu JESSICA 2 (inwestycje w rewitalizację miast) na kwotę 20 mln zł, wykupione też zostaną obligacje z Banku Gospodarstwa Krajowego na kwotę 3 mln zł.
– Dla wynoszącego około 82 mln zł budżecie powiatu stanowi to bardzo duże obciążenie – nie krył obaw związanych z wielką inwestycją starosta Szczotka.
Radnych rozdrażewskich jednak interesowała najbardziej kwestia przebudowy dróg powiatowych na terenach gminy Rozdrażew. Tutaj starosta nie miał dobrych wiadomości. Po raz kolejny podkreślił, że skoro rozbudowa szpitala jest priorytetem, wszystko inne musi zejść na plan dalszy. Dlatego, aby utrzymać jako takie tempo modernizowania dróg potrzebna jest wszechstronna współpraca między wszystkimi samorządami. Najlepiej w formule partycypacji w kosztach, i to partycypacji bardzo poważnej w kosztach.
– Nie mogę obiecywać gruszek na wierzbie. Jeżeli nadal chcemy robić coś na drogach powiatowych w tej gminie, budować chodniki, to proszę, by samorząd gminny się do tego dołożył w kwocie powyżej 50 proc. – zaapelował starosta, po raz pierwszy nie mówiąc już o połowie kosztów, lecz o znacznie większym udziale gmin.
Takie postawienie sprawy oburzyło kilku radnych, którzy dopytywali się, z jakiej niby racji
mieliby pokrywać koszty inwestycji na nieswoich drogach. Starosta oczywiście doskonale wiedział, że takie argumenty padną, dlatego wspomniał, że poważnie rozpatrywany jest pomysł, aby powiatowe odcinki dróg na terenie poszczególnych gmin oddać im na własność.
Mgliście zarysowana propozycja nieoczekiwanie znalazła uznanie w oczach przewodniczącego Rady Gminy Artura Jakubka. Ten bowiem stwierdził, że gmina na drogach powiatowych „znakomicie daje sobie radę” i być może przejęcie niektórych dróg nie spowodowałaby jakiejś katastrofy w budżecie. – Myślę, że poradzilibyśmy sobie z takim wyzwaniem – powiedział przewodniczący.
Słuchając kolejnych zastrzeżeń do pracy Powiatowego Zarządu Dróg starosta stwierdził, że „nie ma tam orłów”, ale nie wolno wylewać dziecka z kąpielą.
– O pracowników teraz trudno, należy więc trzymać tych, którzy są – przekonywał, zauważając, że koszty utrzymania pracowników, jak i realizacji zadań drogowych bardzo poważnie wzrosły w ostatnich miesiącach, co widać np. w przetargach.

+++

Wideo

Dodaj ogłoszenie