Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

"A więc wojna...", czyli udział krotoszyńskiego pułku w walkach obronnych w 1939 r. [ZDJĘCIA]

Łukasz Cichy
Łukasz Cichy
Defilada żołnierzy 56 Pułku Piechoty Wielkopolskiej na ulicy Piastowskiej w Krotoszynie, 3 maja 1936 r.
Defilada żołnierzy 56 Pułku Piechoty Wielkopolskiej na ulicy Piastowskiej w Krotoszynie, 3 maja 1936 r. arch. Muzeum Regionalnego im. Hieronima Ławniczaka w Krotoszynie
Niedawno minęła 80. rocznica wybuchu II wojny światowej. Wielu mieszkańców nadal ma w pamięci te tragiczne, ale zarazem heroiczne wydarzenia.

Niemcy prą ku wojnie

W latach 30. XX w., a szczególnie pod koniec robiło się coraz bardziej niebezpiecznie. Polska w czasie kryzysu czechosłowackiego zajęła Zaolzie (terytorium Czechosłowacji). Państwo to zostało rozebrane praktycznie przez Niemcy i minimalnie przez Polskę i Węgry. 25 Dywizja Piechoty, w skład której wchodził nasz pułk zabrała po jednym batalionie ze swoich 3 pułków (w pułku są 3 bataliony) i stworzyła kombinowany pułk. Krotoszynianie stanowili skład osobowy I Batalionu i dowodził nimi mjr Edmund Kabza z 56 pp, a całym pułkiem dowodził pułkownik Wojciech Tyczyński. 28 września 1938 r. pułk ten wyruszył koleją na Górny Śląsk i tam wszedł w skład Grupy Operacyjnej „Śląsk”. Początkowo znajdował się w Miliówku i Jaworowie, a potem przekroczył granicę polsko – czechosłowacką i znajdował się w Jabłonkowie, Istebnej, Rajczy, Myto i Żwadroniu. W listopadzie krotoszynianie zajęli czeską miejscowość Czaca, a potem cofnęli się do Rajczy. Na Boże Narodzenie żołnierze byli już w Krotoszynie. Atmosferę wojny było czuć coraz bardziej. W marcu 1939 r. jeden z batalionów, a 25 sierpnia cały oddział osiągnęły pełną gotowość bojową. 25 marca gen. dyw. Tadeusz Kutrzeba odwiedził Tyczyńskiego i powiadomił go, że cała 25 Dywizja Piechoty weszła w skład Armii „Poznań”, którą on będzie dowodził. To ta armia odegra kluczową rolę w wojnie obronnej. Generał zezwolił na budowę umocnień na linii Perzyce – Chachalnia. W momencie wybuchu II Wojny Światowej pod rozkazami Tyczyńskiego znalazły się poza jego 56 pp Wlkp także Batalion Obrony Narodowej „Krotoszyn”, Kompania Kolarzy nr 73, Pociąg Pancerny nr 12 „Poznańczyk” (ten sam, który naówczas z numerem 11 wyzwalał Krotoszyn 20 lat wcześniej) Straż Graniczna oraz Policja. Ciekawostką może być to, że na potrzeby wojny zarekwirowano w majątku Gałązki, sześcioosobowy samochód marki Chevrolet, który służył jako wóz dowódcy, a następnie służył do transportu rannych.

A więc wojna...

Pamiętnego 1 września pierwsze strzały padły o 2.00 na placówce w Chachalni, a Niemców zauważono dopiero o 4.00. W tym rejonie Tyczyński chciał zaatakować jednym batalionem, lecz gen. F. Alter nie wyraził zgody (d-ca 25 DP). Zaproponował w zamian zwiad lotniczy, lecz samolot wrócił mocno uszkodzony i nic nie zauważył. O godz. 17.00 Tyczyński wysłał informację do sztabu dywizji: „Na przedpolach 25 Dywizji Piechoty w rejonie Zduny - Sulmierzyce stwierdzono 183 pułk Landwehry. Nieprzyjaciel zajął Perzyce - las Gliśnica – Chwaliszew - Sulmierzyce.” Godzinę później Tyczyński wysłał kolejny raport: „stan moralny oddziałów jest bardzo wysoki”. Porucznik Kazimierz Piekarczyk tak oto ocenił potyczkę pod Zdunami tymi słowami: „ (…) Otwieramy skrzynki z granatami ręcznymi i po uzbrojeniu je w zapalniki rozdzielamy żołnierzom. W tym czasie I/56 pp [I batalion pułku – red.] prowadzi walki w okolicy Zdun i Perzyc. Doprowadzają pierwszych jeńców.” Pułk musiał opuścić Krotoszyn i przebywał za Prosną 2-4 września. 3 września Tyczyński meldował do dywizji:

- Od ludności cywilnej uciekającej wiadomości, że Niemcy chwytają młodzież polską w Ostrowie i samochodami ciężarowymi do tyłu. Prawdopodobnie patrole npla [nieprzyjaciela-red.] są już w Raszkowie i Szczurowicach. 2 września br. o godz. 14.oo ludność cywilna zauważyła ok. 4 komp. wojska, 30-40 samochodów ciężarowych próżnych, 4 samochody ciężarowe z C.K.M.ami - pisał.

5-8 września pułk przygotowywał się do ataku na Dobrą, gdzie miał wziąć udział w Bitwie nad Bzurą.

Bitwa nad Bzurą

Mimo, iż Niemcy wdarli się głęboko w głąb kraju, a pierwsze niemieckie oddziały znalazły się pod Warszawą, nadzieja nadal istniała. Dwie armie polskie „Poznań” i „Pomorze”, którymi dowodzili gen. dyw. Tadeusz Kutrzeba i gen. dyw. Władysław Bortnowski połączyły się pod dowództwem tego pierwszego i rozpoczęły działania. 10 września nasz pułk zdobył Tum pod Łęczycą, a 12 września ruszył na Ozorków. Tego dnia Tyczyński ok. godz. 20.00 wziął udział w naradzie w sztabie dywizji. 16 września pułk bronił Adamowej Góry. Była to heroiczna obrona, w której pułk pokazał swoją wartość bojową.

- Leżymy na gołej ziemi - wspominał pułkownik Tyczyński. - Z jednej strony żywe ciała ludzkie, a z drugiej ruchoma twierdza pancerna, ziejąca ogniem zwykłych i zapalających pocisków – pisał Tyczyński.

Atakowała ich 4 Dywizja Pancerna, o czym pułkownik dowiedział się po walkach. Doliczył się też, że jego ludzie zniszczyli 32 czołgi. Pułk zamierzał przekroczyć rzekę Bzurę w Białej Górze, lecz z powodów logistycznych musiał zbudować most w Witkowicach i 17 września o ok. 23.00 Tyczyński zaatakował Niemców i wdarł się do Puszczy Kampinoskiej. 21 września stracił kontakt ze sztabem i jedynym oddziałem w okolicy był ostrowski 60 pułk piechoty, którym od trzech dni dowodził jego niedawny zastępca ppłk dypl. Stanisław Małek (poprzedni dowódca ppłk Marian Frydrych 18 września zginął). Jako starszy stopniem nakazał atak na Warszawę. Przy Tyczyńskim zorganizowały się dwa pułki, 5-6 batalionów piechoty oraz 13 dział kpt. Głowackiego. W tej grupie znalazł się gen. dyw. Michał Karaszewicz – Tokarzewski. Wtedy to Tyczyński powiedział legendarne słowa do porucznika Zygmunta Szadkowskiego: Albo Pan dojdzie do Burakowa z rozkazem i dostanie Virtuti Militari, albo pan zginie – mówił.

Pułk bronił stolicy

25 września Warszawa przeżyła potężne bombardowanie lotnicze i silny ostrzał artyleryjski. Dzień ten jest znany jako czarny poniedziałek.

- (...)przez dzień wczorajszy i noc dzisiejszą oddziały dywizji były bombardowane przez lotnictwo i przez ogień artylerii nieprzyjaciela. Ustalanie strat w toku, meldunek po otrzymaniu danych z pułku – meldował Alterowi Tyczyński.

27 września Tyczyński był dowódcą odcinka obrony Warszawy od Filtrów po tory. Dowodził wojskami: 56 pp (bez II Batalionu, który już w praktyce nie istniał), 360 pp oraz resztkami III Batalionu 40 pp. Następnego dnia stolica skapitulowała. Prezydent Warszawy napisał wówczas:

- Wszystko co może utrzymać przy życiu zbiorowisko miliona ludzi: elektrownia, wodociągi, telefony, radio, gazownia, szpitale - zburzone i spalone. Płoną wszystkie gmachy publiczne: ministerstwa, teatry, muzea, banki. Gasić nie ma czym i nie ma kim. (...) Filtry rozbite. Wody nie ma, a gdyby przy najwyższym wysiłku fizycznym uruchomiono filtry, to porozbijane są po mieście przewody w niezliczonych punktach. Szczególna sytuacja jest na Pradze, gdzie panuje już głód. (...) Wojsko siedzące wewnątrz murów w mieście jest całkowicie zdemoralizowane, żołnierze pierwsi uciekają na widok nadlatującego samolotu. Piwnice miasta, zajęte są przede wszystkim przez żołnierzy. Komunikacja z ludnością i wpływ na nią został sparaliżowany przez brak Radia i gazet – podsumował Prezydent.

Ważny to cytat, bo to on pokazuje warunki jakie przeżyć musieli krotoszyńscy żołnierze. Męstwo krotoszyńskich żołnierzy zostało docenione. Najwyższy stopniem – gen. dyw. Juliusz Rómmel powiedział:

- Znam cała kadrę zawodową dywizji, która na czele ze swymi wybitnymi dowódcami – generałem Alterem, pułkownikami Tyczyńskim, Skokowskim, Małkiem, Grylem, Wereszyckim i Wojtanowiczem chlubnie spełniła swój zaszczytny obowiązek, bo potrafiła wzorowo wykonać wszystkie rozkazy i wyprowadzić bitną 25 Dywizję Piechoty. Na czoło pułków pod względem bohaterstw w walce oraz wytrwania, najdzielniejszym z dzielnych pułków dywizji wykazał się 56 pułk piechoty pod dowództwem pułkownika Tyczyńskiego. Pułk, który miał na swoim sztandarze order Virtuti Militari – nie zawiódł, wywalczył on przejście nad Bzurą, a potem utorował drogę do walczącej Warszawy – wspominał generał.

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na krotoszyn.naszemiasto.pl Nasze Miasto