Miesiąc temu, w piątek wieczorem 11 sierpnia, nad powiatem krotoszyńskim przeszedł potężny wał szkwałowy, tzw. bow echo, który przyniósł ze sobą potężną nawałnicę, która dokonała wielkich szkód w uprawach, lasach i zabudowaniach. Kilka godzin później ginęli już na Pomorzu ludzie, w tym dwie harcerki z obozu ZHR w Suszku. O tych dramatycznych wydarzeniach opowiada nieformalny szef Krotoszyńskich Łowców Burz Markiem Ziębą.

Piątek, 11 sierpnia. W południe w Krotoszynie temperatura sięgała 34 st. Celsjusza, ale wieczorem nad Zdunami mieliśmy gigantyczne oberwanie chmury. W nocy ginęli już ludzie, w powiecie gostyńskim i na Pomorzu, w tym dwie niewinne harcerki…
– Tak, to prawda. W marcu otrzymałem oficjalne zaproszenie do członkostwa w stowarzyszeniu Polscy Łowcy Burz, afiliowanych przy europejskim stowarzyszeniu Skywarn Europe. Widząc, co się dzieje na radarach pogodowych przyjechali do nas ok. godz. 15 przedstawiciele Stowarzyszenia: Grzegorz Zawiślak i Krzysztof Piasecki z Warszawy oraz dr Mateusz Taszarek z Zakładu Klimatologii UAM w Poznaniu. Oni postanowili „złapać” wielką burzę na etapie jej formowania się w Wielkopolsce. Początkowo chcieli jechać do Leszna, ale w trakcie podróży zmienili zdanie i postanowili upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli „złapać” burzę i poznać nas osobiście. I to się udało. Pojechaliśmy w teren, pod Bożacin, by obserwować przejście wału szkwałowego.

Masz to utrwalone na fotografii, którą publikujemy. Chmury szelfowe poprzedzające burzę są imponujące…
– ...ale niezwykle niebezpieczne. Bezpośrednio przed burzą temperatura wynosiła 26,4 st. Celsjusza, a wiatr osiągał prędkość 90 km/h. W drodze powrotnej spod Pleszewa obserwowaliśmy doziemne wyładowania, w odległości zaledwie 200 metrów. Burza przeszła nad Krotoszynem ok. godz. 18.30, a podstawa chmur była najwyżej kilometr nad ziemią. Nasi goście postanowili burzę „pogonić” aż do Konina, ale po drodze latały już wyrwane z korzeniami drzewa, więc dali sobie spokój. Po paru godzinach wiedzieliśmy już, że zginęli ludzie. To bardzo przykre, ale nie ma w tym niczyjej winy. To był bardzo nieszczęśliwy zbieg okoliczności

Ale wszyscy mówią, że trzeba było reagować...
– Tego typu zjawiska obserwowaliśmy już w Polsce, rzadko, ale jednak. Członków obozu harcerskiego w Suszku można było ostrzec ok. 1,5 h przed nadejściem burzy, ponieważ już wtedy było widać, że będzie ona wyjątkowo gwałtowna. Był tak silny uskok wiatru, że śmiało możemy to porównać z ekstremalnymi zjawiskami z prerii w USA. Jak żyję, takich wartości dla Polski nigdy nie widziałem.

+++


Pogoda

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!