The Rolling Stones w Polsce! Giganci rocka zagrają koncert w ramach trasy „Stones - No Filter”



Pierwszy powiew Zachodu w PRL-u
Gdyby faktycznie doszło do koncertu, byłaby to już trzecia wizyta Stonesów w stolicy. Pierwsza okazała się jednym z najważniejszych wydarzeń w historii polskiej popkultury. Brytyjscy muzycy 13 kwietnia 1967 r. wystąpili w Sali Kongresowej dwukrotnie. Występ supportowali Czerwono-Czarni. - Sprowadzenie zespołu do Polski i sam koncert były operacją „podwyższonego ryzyka”. Występom Stonesów na całym świecie towarzyszyły wówczas spalone hotele, tłumy szalejących z radości fanów i incydenty z policją. Mick Jagger i spółka przyjeżdżali do Polski nie tylko jako najlepsza rockowa kapela świata, ale jako symbol nieograniczonej wolności.

Bilety nigdy nie trafiły do oficjalnej sprzedaży. Pierwszeństwo zakupu otrzymali dygnitarze oraz zakłady pracy. Wstęp na koncert kosztował kilkaset złotych, czyli około połowę średniego wynagrodzenia. Wśród osób, którym udało się dostać do Sali Kongresowej byli m.in. liczni dziennikarze, muzycy i fani. Szacuje się, że na koncert wpuszczono ponad pięć tysięcy osób - dwukrotnie więcej niż pozwalała na to pojemność sali.

Podczas obu koncertów The Rolling Stones wykonali ten sam, krótki program. Zaśpiewali, m.in.: „Paint It Black”, „Lady Jane” czy „Satisfaction”. Ale występ rozpoczął się nieszczęśliwie – Stonesi uszkodzili swój sprzęt muzyczny, ponieważ byli przekonani, że w Polsce obowiązuje napięcie takie jak w USA. Po osobistej prośbie Jaggera Czerwono-Czarni pożyczyli im swoją aparaturę. Gdy Stonesi byli na scenie, przed Salą Kongresową doszło do bitwy fanów z Milicją Obywatelską. Młodzi, którzy nie zdobyli biletu, próbowali dostać się do środka siłą. Według wielu źródeł zamieszki zostały sprowokowane przez odziały MO i ORMO. Bitwy stały się głównym tematem publikacji prasowych: Mocne uderzenie chuliganów - alarmował Sztandar Młodych, a Słowo Powszechne relacjonowało awantury przed występem The Rolling Stones.

Za występy zespół zainkasował wynagrodzenie w dolarach i złotówkach, polska część stawki wyniosła równowartość trzech samochodów „FSO Warszawa”. Walizki pełnej pieniędzy Stonesi nie mogli jednak wywieźć z kraju, a o wymianie na obcą walutę nie było mowy. Jak głosi legenda, honorarium zamienili na wagon wódki Polmos, ale nigdy przesyłki nie odebrali, bo podatek nałożony przez angielskich celników kilkukrotnie przekroczył jej wartość.

POLECAMY:





Rozrywka

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!