Sześciu sprawców podpalenia w zakładzie poprawczym w Poznaniu trafi do aresztu na 3 miesiące. Sprawą siódmego podejrzanego zajmie się sąd dla nieletnich w Rudzie Sląskiej, bo właśnie tam zameldowany jest chłopak.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Sześciu sprawców podpalenia w zakładzie poprawczym w Poznaniu trafi do aresztu na 3 miesiące. Sprawą siódmego podejrzanego zajmie się sąd dla nieletnich w Rudzie Sląskiej, bo właśnie tam zameldowany jest chłopak.

Wczoraj sześciu z nich usłyszało zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa pożaru i zniszczenia mienia. - Dziewiętnastoletni Krzysztof B. odpowie dodatkowo za znieważenie i naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego, czyli wychowawcy - wyjaśnia Magdalena Mazur-Prus z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

To właśnie Krzysztof B. rozpoczął zajścia w zakładzie przy ulicy Wagrowskiej. We wtorek około godziny 23 zażądał kluczy od budynku i zaatakował deską wychowawcę. Uderzony w rękę mężczyzna zobaczył, że na korytarze wychodzą kolejni wychowankowie. Pobiegł do pokoju i wezwał policję. - Czułem, że moje życie jest zagrożone - mówił później.

Buntownicy zaczęli niszczyć kamery w pomieszczeniach, znosili do holu meble. Z łóżek, szaf, stołów stworzyli barykadę, którą później podpalili. Gdy strażacy gasili ogień, rzucali w nich deskami. Policja ochraniała strażaków, a później siłą wyprowadziła zbuntowanych na zewnątrz. Młodzi chcieli wydostać się na wolność, bo niektórym cofnięto przepustki z powodu popełnienia kolejnych przestępstw. Ministerstwo Sprawiedliwości ocenia jednak, że ze względu na brak żądań nie był to bunt, lecz próba ucieczki.

- Sześciu podejrzanych odpowie za swój wybryk przed sądem. Grozi im do 10 lat więzienia - mówi prokurator Mazur-Prus. - Siódmy zatrzymany ma dopiero 16 lat. Jego sprawa zostanie więc przekazana do sądu rodzinnego i nieletnich. To sąd zdecyduje, czy 16-latek odpowie za swój czyn jako nieletni, czy jako osoba dorosła.

Zobacz galerię zdjęć z nocnego buntu w poprawczaku

Różnica polega na tym, że w przypadku nieletnich najpoważniejszą karą jest umieszczenie w poprawczaku do ukończenia 21 lat. Gdyby chłopak był sądzony jak dorosły i usłyszałby wyrok skazujący, mógłby trafić do więzienia.

W przyszłości, dzięki zmianie rozporządzenia ministra sprawiedliwości, będą powstawać zakłady readaptacyjne dla nieletnich sprawiających największe problemy - recydywistów i tych, którzy uciekają z zakładów. Obecnie w każdym ośrodku przebywa nawet kilkanaście takich osób.

Dotychczas obowiązywał je taki sam program wychowawczy jak pozostałych. W zakładach readaptacyjnych będą przechodzić indywidualny tryb edukacji z większą liczbą zadań porządkowych i prac społecznych. Kształcenie będzie odbywać się tylko w zakładzie. Minister zakłada, że readaptacja zwiększy efektywność resocjalizacji. Dla policji i sądów oznacza to, że nieletni nie będą popełniać przestępstw. Dla specjalistów pracujących z młodzieżą to jednak za mało.

- Nas interesuje też, jak wychowanek poradzi sobie w codziennym życiu - mówi Sebastian Dec, zastępca dyrektora zakładu poprawczego w Poznaniu. - Bardzo często nie może znaleźć pracy, nie ma odpowiedniego wykształcenia. W takiej sytuacji łatwo wyobrazić sobie, że znów popełnia przestępstwo.

Współpraca: Paulina Jęczmionka

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!