Czy Jarocin potrzebuje zwrotu w stronę młodych kapel, nawet kosztem gwiazd - jak proponuje Tomasz Budzyński? A może brak mu swoistego, rockowego ambasadora, który zapewniłby mu przejrzysty wizerunek? W naszej dyskusji o ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Czy Jarocin potrzebuje zwrotu w stronę młodych kapel, nawet kosztem gwiazd - jak proponuje Tomasz Budzyński? A może brak mu swoistego, rockowego ambasadora, który zapewniłby mu przejrzysty wizerunek? W naszej dyskusji o przyszłości festiwalu głos zabiera dziś Michał Merczyński, animator wielu imprez teatralnych i muzycznych. Cały czas czekamy też na głosy czytelników: jarocin@glos.com

Mam bardzo sentymentalny stosunek do Jarocina z wielu powodów - choćby dlatego, że chodziłem w tym mieście do liceum. Dyrektor Jarocińskiego Ośrodka Kultury Szurygajło był bliskim kolegą mojego kolegi z klasy, więc mieliśmy wejściówki na pierwszy festiwal. O świcie, w garniturach, koszulach i krawatach, lekko upojeni… atmosferą balu i tej nocy, poszliśmy na koncert. O 5 rano ujrzeliśmy stojącą na scenie Korę, a w fosie pod sceną bijących się punków i ochroniarzy, czyli chłopaków z jarocińskiego klubu kulturysty. W bójce ktoś uszkodził kabel doprowadzający prąd, więc zespół nie grał, a Kora przez megafon skandowała: "Wyjdźcie z fosy, wyjdźcie z fosy!".

Opowiadam to jako pewną anegdotę, bo taki był mój pierwszy kontakt z festiwalem w Jarocinie. Nie ostatni: wróciłem tam następnego dnia i jeździłem tam przez kolejne lata. Nie byłem teraz, po odnowie festiwalu, ale rozmawiałem z wiceburmistrzem Robertem Kaźmierczakiem, któremu zależało bardzo na reaktywacji.

Myślę, że idzie to w bardzo dobrą stronę. Oglądałem program, rozmawiałem z ludźmi, którzy byli w Jarocinie w tym roku i wszyscy mieli bardzo dobre opinie. Dobrze, że Jarocin nie zapomina o swojej przeszłości - w tym roku poprzez wspaniały ukłon w stronę Piotra Łazarkiewicza. Kibicuję festiwalowi, ale nie chcę składać tu jakiejś deklaracji czy dawać dobre rady, w którą stronę on powinien pójść. Myślę, że wybór i gwiazd, i równowagi między sceną polską i zagraniczną był dobrze wyważony. Jarocin ma szansę na funkcjonowanie na rynku muzycznym, niech tylko nie zapomina o swojej przeszłości, bo ona była bardzo ważna dla mojego pokolenia: ludzi, którzy w latach 80. kończyli liceum i wchodzili w dorosłość.

Czy na dużą scenę powinny wrócić młode zespoły, nawet kosztem gwiazd, jak chce Tomek Budzyński? Lollapalooza jest projektem Perry Farrella. Dzisiaj na wielkiej scenie grają tam największe gwiazdy współczesnego rocka, ale obok jest "Perry Stage", czyli "scena Perry'ego", który na niej konsekwentnie pokazuje młode zespoły, jego zdaniem warte wypromowania. I tego nie zmieni.

To, o czym mówi Tomek Budzyński, to marzenie dziś raczej już niemożliwe do zrealizowania. Bo to jest tak: jak rośniemy w siłę - a Jarocin też rośnie - to musi ta scena być. Może trzeba zmienić jej lokalizację z pola namiotowego gdzieś w pobliże głównej sceny, w krąg festiwalu. A ten inkubator musi być, tylko pytanie jak go promować przesunąć akcent, jak nie wchodzić w kolizję tej sceny z dużymi gwiazdami, a za prezentacją na niej powinien iść efekt postaci trwałego wejścia zespołu do muzycznego krwioobiegu.


Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!